sobota, 17 czerwca 2017

[EURO U-21] Zabrakło "życzliwej piłki"?


Za  nami inauguracja Młodzieżowych Mistrzostw Europy U-21. Wczoraj rozegrane zostały 2 mecze: w Kielcach Szwecja zremisowała z Anglią, a gospodarz - Polska przegrała ze Słowacją 1:2. Teoretycznie miał to być "spacer" dla naszej reprezentacji, jednak Polacy podkreślali, że szanują wszystkich rywali. W praktyce wczorajsze spotkanie było arcytrudnym maratonem bez triumfu.
Fot. Justyna Liwocha

źródło: http://u21poland.com



Mecz zaczął się perfekcyjnie. Każdy chce strzelać bramki w pierwszej minucie meczu. Sztuka ta udała się Patrykowi Lipskiemu, który wykorzystał perfekcyjnie dośrodkowanie Tomasza Kędziory.
Wydawać by się mogło, że były zawodnik Ruchu Chorzów rozwiązał worek bramek, lepszego początku nie mogło być.



W kolejnych minutach było widać lekkie oszołomienie Polaków. Południowi sąsiedzi zaczęli konstruować składne akcje spychając tym sposobem gospodarzy do defensywy. Wyjątkiem była sytuacja z 15. minuty, kiedy zawodnicy Marcina Dorny wywalczyli rzut rożny. Egzekwował go Patryk Lipski, ale żaden z Polaków nie zdołał zamienić tego dośrodkowania na bramkę.


źródło: http://u21poland.com


Piękny sen o okazałym zwycięstwie pękł w 20. minucie, kiedy Jakuba Wrąbla pokonał Martin Valjent  - prawy obrońca grający na co dzień we włoskim Ternana Calcio. Kolejne minuty to także popis słowackiej ofensywy. Groźnie wyglądała sytuacja z 25. minuty, która wymagała dwukrotnej interwencji Wrąbla. Słowacja wyglądała bardzo dobrze na tle naszych zawodników. Polskim obrońcom nieustannie zagrażali tacy zawodnicy jak Jaroslav Mihalik, czy Albert Rusnak. W ostatniej minucie pierwszej partii nastąpiło poruszenie w polskiej ekipie. Sprzed pola karnego próbował uderzyć Przemysław Frankowski, ale jego strzał został zablokowany.



Druga połowa przyniosła poprawę w jakości gry Polaków. W 47. minucie strzał Przemysława Frankowskiego obronił Adrian Chovan. Zabrakło niewiele, aby zmienić mało korzystny wynik dla polskiej drużyny. W 59. minucie trener Marcin Dorna dokonał pierwszej zmiany. Za skarżącego się na ból Bartosza Kapustkę wszedł Łukasz Moneta. Zawodnik, który miał być jednym z filarów naszej reprezentacji nie zaliczy inauguracji Euro U-21 do udanych.



Gra Słowaków od 65. minuty nie przypominała już tego, co pokazywali w pierwszej połowie. Skupiali się na przerywaniu ataków i faulach. Po jednym z niesportowych zagrań na Patryku Lipskim, żółtą kartkę dostał Milian Skriniar. W 76. minucie była idealna okazja, aby zmienić wynik na 2:1. Dośrodkowanie Łukasza Monety na bramkę nie zamienił Karol Linetty, uderzając obok słupka.
źródło: http://u21poland.com

Niewykorzystane sytuacje się mszczą, bo dwie minuty później Słowacy popisali się dobrymi zagraniami, zmusili Jana Bednarka do błędu i płaskim uderzeniem umieścili piłkę w bramce, ustanawiając wynik na 1:2. Interwencja Janka to może nie tyle ogromny błąd, a zwyczajne potknięcie, które kosztowało Polaków utratę gola. Marcin Dorna w 82. minucie zdecydował się na ściągnięcie z boiska strzelca - Patryka Lipskiego i wprowadzenie w jego miejsce napastnika z Chorzowa - Jarosława Niezgodę. Dwie minuty później murawę opuścił Mariusz Stępiński a w jego miejsce pojawił się Krzysztof Piątek. Oznaczało to, że trener postanowił zagrać dwoma napastnikami.



Cel wprowadzenia dwójki napastników to gra ofensywna, która oznacza w teorii więcej ataków na bramkę rywala, szukanie okazji na strzelenie bramki. Praktyka w Lublinie była niestety inna. Pomimo doliczonych 4 minut Polacy nie zdobyli gola na wagę remisu i ulegli Słowacji 1:2.



Polska - Słowacja 1:2
Szwecja - Anglia 0:0

__________________________________________________________________________________

Pozwolę sobie na swój, autorski komentarz. Po bramce strzelonej na 1:0 już w 56. sekundzie myślałam, że nie ma innej opcji jak wygrana. Losy pierwszej połowy całkowicie zmieniła moje podejście do meczu ze Słowacją, ale dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. 45 minut drugiej połowy było lepsze, ale widać, że na Słowację za mało. Tego meczu do udanych z pewnością nie zaliczą: Bartosz Kapustka, Mariusz Stępiński, czy Paweł Dawidowicz. Zabrakło "życzliwej piłki", o której mówił Tomasz Hajto, czyli dokładnych, wypieszczonych podań.


Pomimo przegranego meczu nie ma co skreślać zawodników Marcina Dorny. Przed nimi jeszcze 2 grupowe mecze: w poniedziałek ze Szwedami, a w czwartek z Anglią. Oni muszą zawalczyć o wyjście z grupy, a my Polacy pokazać, że im kibicujemy i w nich wierzymy. Nie od razu Kraków zbudowano, czego przykładem była dorosła reprezentacja i ich postawa podczas Euro 2012, kiedy nie wyszli z grupy, a w 2016 podbili Europę i wspinają się do góry!

Tyle mojego, SUBIEKTYWNEGO spojrzenia na to spotkanie!
#Eurooczamiblondynki

Fot. Justyna Czubata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz